2 kwietnia 2015

Snow everywhere

Tak, jestem tego świadoma. Nie było mnie tutaj ponad miesiąc, za co ogromnie przepraszam. Trudno jest mi połączyć szkołę, naukę oraz treningi z regularnym bloggowaniem. Uwierzcie mi, robię wszystko co w mojej mocy! Biorę się w garść i powracam! :)
Wreszcie nadeszła kalendarzowa wiosna, pełna słońca, budzących się do życia, pięknie śpiewających ptaków oraz świeżo pachnących kwiatów. Czy rzeczywiście tak jest? Niestety... za oknem szaro, ponuro, a temperatura nie przekracza pięciu stopni... Na nasze nie szczęście dzisiaj spadł śnieg. Zima ostro przypomina nam o sobie. "Piękna zima tej wiosny..." Cieszę się, że w szkole mamy przerwę świąteczną, gdyż taki nastrój nie ułatwia nam wychodzenia z domu, a co dopiero nauki. Cóż, pozostaje tylko wspominać piękne, ciepłe dni :)

10 lutego 2015

Być pewnym siebie?


Naprawdę wiele osób boryka się z problemem braku pewności siebie. Moim zdaniem osoby posiadające takową cechę to prawdziwi szczęściarze, gdyż jest ona jak najbardziej pozytywna. Pomaga ona otworzyć się na nowe znajomości, pomaga w prowadzeniu rozmowy, a także pozwala zaakceptować siebie i mieć dystans do pewnych spraw, które dla innych mogą być trudniejsze do zrozumienia. Tak naprawdę, ludzie, którzy nie posiadają tej cechy trudniej nawiązują znajomości, przeważnie są zamknięci w sobie i bardzo nieśmiali. Według mnie pewność siebie odznacza się przede wszystkim akceptowaniem siebie, swojego wyglądu, oraz charakteru, ale także umiejętnością otwartego rozmawiania z innymi osobami.

Jak być pewnym siebie? Nad tą istotną cechą trzeba pracować nawet latami. Najważniejsze jest to, by nie przejmować się tym, co powiedzą inni. Sama nie jestem za bardzo pewna siebie. W towarzystwie, potrafię swobodnie rozmawiać z innymi, śmiać się, czasami nawet z siebie, lecz to by było na tyle. Czasem chciałabym potrafić podejść do kogoś przywitać się, zagadać. Niestety "to nie jest takie łatwe..." :) Najważniejsze to robić postępy! Musimy starać się osiągnąć coś chociażby powoli, małymi kroczkami, powoli pokonywać własne słabości.


14 stycznia 2015

My passion.

Dziś chciałabym wam opowiedzieć o czymś, co dla większości z nas jest bardzo ważne. Pasja, jest dla mnie czymś, co nadaje naszemu życiu sens, dzięki czemu staram się jeszcze bardziej, gdyż chcę być coraz lepsza w tym co robię.Dzięki temu mam cel w życiu, do którego staram się dążyć, bo wiem, że gdy mi się to w końcu uda, będę z siebie bardzo zadowolona i dumna. W tym poście chcę wam opisać moje pasje i powiedzieć kilka słów na temat tego, jak to wszystko się zaczęło.

FOTOGRAFIA
Gdy zobaczyłam na internecie piękne zdjęcia, idealnej jakości sama chciałam potrafić zrobić "coś takiego", lecz nie miałam do tego warunków. Zdjęcia robione telefonem, owszem były ładne, ale nie dorównywały tym, które były wtedy moim wzorcem. Możliwość robienia takich zdjęć miałam dopiero wtedy, gdy zakupiłam sobie lustrzankę Nikon D5100 z obiektywem już troszeczkę lepszym od podstawowego jakim jest 18-105. Myślę że ten sprzęt jest jak najbardziej odpowiedni do udoskonalania mojej pasji, jaką jest fotografia. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że zdjęcia wykonane przeze mnie są naprawdę dobre. :) Zresztą, sami oceńcie:


 (Jeśli mielibyście ochotę zobaczyć więcej zdjęć moje autorstwa zapraszam Was na mojego fanpage'a na Facebooku: NataliaGrudniakPhotography.)

KARATE
Ten sport zaczęłam trenować gdy miałam osiem lat. Łatwo obliczyć, że gdy teraz mam lat czternaście karate trenuje już aż 6 lat. Jestem na każdym treningu, uczestniczę w każdych zawodach. Cóż mogę powiedzieć? Po prostu się wkręciłam. Chcę być coraz lepsza, zdawać na coraz wyższy pas, wygrywać coraz więcej medali! Oczywiście, zdarzają mi się również przegrane, lecz każda przegrana dodaje mi skrzydeł. Wiem później nad czym mam pracować, aby na kolejnych zawodach poszło mi jeszcze lepiej. O to chodzi w tym sporcie. przegrane powinny nas uskrzydlać. Dzięki nim wiemy, nad czym MUSIMY pracować. Nie chce z tego rezygnować, bo dzięki temu jestem kimś lepszym. Obecnie mam niebieski pas. Mam zamiar w przyszłości zdobyć czarny, lecz będę musiała włożyć w to wieeele pracy. :) Orzełek na piersi oznacza to, że wraz z kilkoma osobami z naszego klubu znajdujemy się w Kadrze Polski.

(Zdjęcia zrobione podczas występu na tegorocznym WOŚP'ie. Nie wyglądam na nich najlepiej, ale chciałam wam je pokazać, gdyż widać na nich strój w jakim ćwiczymy- Kimono.)

Jak zawsze mam nadzieję, że ten post was zaciekawił. Mam nadzieję również, że dzięki niemu, wiecie czym dla mnie jest pasja i jak ją traktuje. Niektórzy mogą pomyśleć, że to nic nie zmienia w naszym życiu. Tak jak pisałam na początku, dla mnie jest to czymś więcej niż zwykłym zajęciem czasu.


2 stycznia 2015

Recenzja balsamu do ust EOS

Szczęśliwą posiadaczką balsamów do ust jestem już od około dwóch miesięcy.Muszę Wam powiedzieć, że już po pierwszym posmarowaniu ust tym balsamem urzekł mnie on. Zakochałam się w nim na zabój, przyznaję się bez bicia, że od balsamów EOS jestem uzależniona... Wcześniej posiadałam pomadki z firmy Nivea w sztyfcie i myślałam, że to co mam było zupełnie wystarczające. Jajeczko zostało zakupione dla mnie, przez moją ciocię w Stanach. Zwróciło ono moją uwagę głównie ze względu na wygląd oraz wiele pozytywnych opinii, o których czytałam w internecie i słyszałam na YouTube. Na razie do połowy zużyłam jajeczko o smaku miętowym i na podstawie tego stwierdziłam, że jestem gotowa by zrecenzować wam te balsamy na podstawie Fresh Mint.

Opakowanie EOS'ów wykonane jest z grubej, powlekanej gumy (kolor inny w zależności od smaku), który nie jest tak ciężki, na jakiego wygląda. Pomadkę wystarczy odkręcić i posmarować nią usta tyle razy w ciągu dnia ile się potrzebuje. (Ja robię to dosłownie kilka razy dziennie :p) Moim zdaniem jest to bardzo duży plus, gdyż nie wygląda on jak większość balsamów do ust, które na co dzień możemy dostać w sklepach. Kolejnym plusem tegoż to balsamu jest długotrwałość nawilżenia i przecudowny zapach. Muszę wam przyznać, że każdy z czterech kolorów, które posiadam, pachnie wyjątkowo i niepowtarzalnie. Cena w Stanach (mówię tutaj ogólnie, gdyż nie wiem gdzie dokładnie ciocia zakupiła go) to około 4 dolary, co w tamtym okresie wynosiło około 12 złotych. Jest to bardzo korzystna cena biorąc pod uwagę ceny z drogerii internetowych. Mogłabym słodzić i słodzić, lecz jestem też zmuszona powiedzieć o jedynym minusie, który tak naprawdę udało mi się wychwycić.


Jedynym minusem tego produktu jest dostępność. Stacjonarnie w Polsce nie kupimy go nigdzie. Coraz częściej spotykamy go w drogeriach internetowych typu Cocolita czy po prostu na Allegro, lecz tam ceny razem z wysyłką nie są za bardzo dla nas korzystne, choć nie są też nie wiadomo jak wysokie :)

Mam nadzieję, że dzięki mojej recenzji, jeśli zastanawialiście się nad tym balsamem zdecydujecie się na niego i będziecie zadowoleni równie bardzo jak ja.Mając taką możliwość, najchętniej wykupiłabym wszystkie kolory od razu,aby mieć zapas i by nigdy mi ich nie brakło! :)


.....................................................................................................
Uwaga!
Chciałam wam powiedzieć, że mam na sprzedaż dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest telefon Samsung Galaxy s3 mini, w stanie idealnym zero rysek. W gratisie dodaje dwie obudowy (zwykłą czarną i jedną w kształcie sticza).
Drugą rzeczą są Converse All Star w kolorze neonowo-żółtym roz. 39. Trampki te są w bardzo dobrym stanie, zadbane, noszone zaledwie kilkanaście razy.
Jeśli chcielibyście poznać więcej informacji lub chcielibyście zobaczyć zdjęcia danej rzeczy zapraszam was na mojego maila -nataliagrudniak@wp.pl-. W temacie wiadomości piszcie albo Converse albo Samsung Galaxy s3 mini w zależności od tego, co was interesuje. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś chętny, kto przygarnie którąś z tych rzeczy :)
.....................................................................................................

31 grudnia 2014

The last day of year 2014/ First birthday my blog!

A więc jest, ostatni dzień roku 2014. Czy był on dla mnie dobry? Zdecydowanie tak! :) Zdarzyło się naprawdę wiele rzeczy, które  były dla mnie jak najbardziej korzystne, od których uśmiech z buzi nie znikał mi przez długi czas. Zdobyłam srebrny medal na Mistrzostwach Polski w karate, po wakacjach (które były jednymi z najlepszych wakacji jak dotychczas) poszłam do gimnazjum (jest tu o wiele fajniej niż w podstawówce!), założyłam bloga oraz zyskałam przyjaciółkę, na którą zawszę mogę liczyć, bez której długo nie potrafię wytrzymać, która jest ze mną do tej pory i mam nadzieję, że jeszcze dłużej! Nie obyło się również bez przykrych zdarzeń, lecz nie przywiązałam do nich większej wagi. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy, tym razem bez żadnych przykrości!


Powracając do tematu bloga. Takkk... dziś mija rok, odkąd zupełnie spontanicznie założyłam bloga. To właśnie  31 grudnia ubiegłego roku odważyłam się założyć bloga, by dzielić się z Wami tym, co obecnie znajduje się na tej stronce. (muszę przyznać, że jestem z tego bardzo zadowolona!) Ta decyzja z pewnością zmieniła moje życie. W ogóle jej nie żałuję, wręcz przeciwnie. Cieszę się, że podjęłam tak istotną dla mnie decyzję. Zaczęłam zwracać większą uwagę na to co piszę i, że słowa wypowiadane i pisane na forum mają wielkie znaczenie. Mój styl ubierania również zmienił się diametralnie. Staram ubierać się "doroślej", bez żadnych kiczowatych dodatków. Z początku nie miałam pojęcia na czym polega blogowanie, komentowanie blogów, pisanie postów, dopiero z czasem zaczęłam odkrywać sens tego wszystkiego. Nie wiedziałam o istnieniu obserwatorów, o innych blogach, o aparacie, zdjęciach... a teraz? Pamiętam jak głupia cieszyłam się i chwaliłam rodzicom, że mam 10 obserwatorów, potem 100, 300 i tak dalej... nadal cieszę się jak przybędzie chociaż jedna osoba, jeden czytelnik, szczery, któremu spodobało się to co robię. Ten post ma być takim właśnie podsumowaniem tego wszystkiego.


W ciągu tego roku blogowania zyskałam:
*18, 546 wyświetleń.
*360 obserwatorów. (dla niektórych może wydawać się to mało, lecz ja cieszę się z każdej nowej, szczerej obserwacji.)
*wiele nowych znajomości, które utrzymuje do dzisiaj,
*większą pewność siebie.
*zaczęłam pisać od nowa, gdyż stwierdziłam, że czegoś w nim brakowało i nie był taki jaki chciałam. Teraz jest zupełnie inaczej. Teraz widzę sens w tym co robię. Sprawia mi to jeszcze większą przyjemność niż wcześniej.
*po prostu pasję. Szczerze? Nie wytrzymałabym bez bloga. Kilka razy proponowano mi zmianę witryny, lecz ja po prostu nie mogłam. Do bloga strasznie się przywiązałam i w ogóle nie żałuję, że podjęłam decyzję pisania dalej. Byłam to druga (zaraz po założeniu bloga) najlepsza decyzja jaką podjęłam, która dotyczyła bloga.

Możliwe, że większość z Was, nie doczyta tego do końca, ale nie wystarczyłby mi milion słów, by opisać to wszystko! Na koniec chciałabym podziękować przede wszystkim Wam, gdyż bez was nie byłoby mnie. Po prostu serdecznie Wam za wszystko DZIĘKUJĘ! ♥

21 grudnia 2014

Poczuj atmosferę świąt!


Czy Wy też tak naprawdę już od wakacji wyczekujecie Świąt Bożego Narodzenia, spędzania czasu w gronie rodzinnym, a gdy przychodzi grudzień i jest coraz bliżej Świąt nagle Wasz zapał, który narastał wraz z nadchodzącym 24 grudnia nagle znika? Nie jesteście w ogóle w stanie poczuć tej atmosfery, wszystko nagle traci swój urok? Ja miałam tak w tamtym roku, a także w tym. U mnie głównym powodem utraty tego zapału jest brak śniegu, lecz zawsze jest nadzieja, że on się pojawi. Bez niego Święta Bożego Narodzenia to nie to samo.... Jest jednak kilka rzeczy, dzięki, którym "oczekiwanie na 24 grudnia" nie traci sensu.

Świąteczna muzyka! 
Jest to podstawa! Teraz na okrągło słucham kawałków, które bardzo kojarzą mi się ze świętami. Uwielbiam ich tekst, wykonanie oraz to, że najlepiej słucha się ich tylko w okresie świątecznym. Chyba każdy co roku zakochuje się w nich na nowo! Moimi zdecydowanymi ulubieńcami są: All I Want For Christmas Is You , Merry Christmas Everyone, Let it snow, Last Christmas oraz piosenka Mistletoe w wykonaniu mojego ukochanego wykonawcy- Justina.

Udekorowany pokój, ubrana choinka.
Ja co roku robię jakieś świąteczne rysunki, które przywieszam na drzwiczki szafek oraz przywieszam dwie- trzy bombki na lampkę, która znajduje się na biurku. Jest to miejsce, przy którym spędzam największą ilość czasu i widząc piękne ozdoby od razu myślę o świętach. Choinka- nieodzowny element świąt! My ubieram ją dopiero dwa dni przed wigilią, dlatego jeszcze nie mam możliwości pokazania wam jej.
"Kevin sam w domu"
Oglądam go co roku, stało się to już tradycją. :) Muszę wam szczerze powiedzieć, że mimo tego, że oglądałam ten film już kilka razy, co roku śmieję się w tych samych momentach. No cóż... najwidoczniej musi już tak być :)

Świąteczne ubrania.
Kto z nas nie kocha sweterków w zielono-czerwonych kolorach we wzór reniferków, pingwinów czy z twarzą Mikołaja? Dla mnie są one idealne w Świątecznym okresie. Nadają one po prostu jedyny, nie powtarzalny klimat.

Jak zawsze z resztą, mam cichą nadzieję, że post przypadł Wam po gustu. Przepraszam również za nadmierne powtarzanie słów typu "świąteczne, Święta Bożego narodzenia", no ale cóż! Bez nich by się nie obyło :) Na koniec mam pytanie skierowane do Was. Jak z ocenami? Ja muszę przyznać, że po przyjściu do gimnazjum obawiałam się, że będzie o wiele gorzej. Całkiem dobrze sprostałam temu zadaniu.

A czy wy czujecie świąteczną atmosferę? Co sprawia, że jest ona u was jeszcze bardziej widoczna?

15 grudnia 2014

Worrying about tomorrow...

Na pewno każdy z nas zastanawia się nad swoją przyszłością, nad tym co będzie jutro. Każdy chciałby aby jego życie było jak najlepsze, aby w przyszłości spojrzeć na to co było wcześniej i powiedzieć: "To był mój najlepszy okres w życiu, chciałabym go powtórzyć..." Lecz czy jest jakaś recepta na to, aby w naszym życiu najlepiej nam się układało? Moim zdaniem nie należy za bardzo przejmować się przyszłością. Powinniśmy żyć chwilą i podejmować decyzje, które naszym zdaniem są dla nas najlepsze, najodpowiedniejsze. Bo to przecież jest nasze życie i my nim decydujemy. Sami najlepiej wiemy co jest dla nas najodpowiedniejsze i co musimy zrobić, aby być zadowolonym. Są osoby, które dożą do celów, które zadowolą naszych przyjaciół, rodzinę, a tak naprawdę przy tym w ogóle nie są szczęśliwi. Czy ma to jakiś sens? Szczerze wątpię, gdyż wtedy nie czerpiemy żadnych korzyści, radości z naszego życia i w pewnym momencie staje się ono monotonne i nic w nim nas nie cieszy. Najlepiej wyznaczyć sobie cele, które po ich wykonaniu nas usatysfakcjonują i dążyć do nich, dopóki nie będziemy zadowoleni. Nie należy przejmować się opinią innych, ani martwić się o jutro, gdyż to tylko od nas zależy jak będzie wyglądało nasze życie!



(cierpię na brak zdjęć, więc wstawiam wam fotki z wakacji, których jeszcze nie widzieliście.)